Ile razy słyszysz to zdanie od swojego dziecka? Ja w zależności od dni, ale z reguły nawet kilka razy dziennie. Czasem pozwalam maluchowi na słodką chwilę zapomnienia, jednak z reguły jestem zmuszona odmawiać mu cukiereczków i ciasteczek. Staram się zaspokajać jego pragnienie zdrowymi zamiennikami, takimi jak świeże i suszone owoce, orzechy, jogurty, powidła i kompoty domowej roboty, ciastka z płatków owsianych i rodzynek, jednak nie zawsze udaje się przekonać małego smakosza do czegoś, na co wcale nie ma ochoty.
Jak wybrać się z dzieckiem na wycieczkę bez stresu?
Nie wiem jak Wy, ale ja już poczułam wiosnę. Pierwsze cieplejsze dni i kilka promieni słońca spowodowały, że endorfiny obudziły się z zimowego snu. Aż chce się wstawać o świcie i aktywnie spędzać czas. Dla naszej rodzinki, która wręcz nie znosi podróżować zimą i na ten czas zaszywa się w domowych pieleszach powrót wiosny to długo wyczekiwany początek sezonu wycieczkowego. Ustalmy jednak na początku, że nie mam tu na myśli beztroskich, spontanicznych wyjazdu bezdzietnej pary lub grupki znajomych, które przebiegają w atmosferze ogólnego chilloutu.
Zdecydowałam się uciec przed rodziną do Indii
To była krótka chwila zastanowienia i podjęłam decyzję. Zabrałam kilka niezbędnych rzeczy i wyruszyłam w podróż życia. Podróż, której zawsze się bałam, jednak pragnienie poznania nowych miejsc i przeżycia czegoś wyjątkowego było dużo silniejsze od strachu. Chciałam uciec od codzienności, krzyczących dzieci, zmęczenia i obowiązków. Zostawiłam męża z całym domem na głowie, to nic, że był zmęczony. Nie mam wyrzutów sumienia, mi też się coś od życia należy, chociaż ten jeden raz. A skoro raz mogę zrobić coś dla siebie, to musi to być coś ekstra, co zapadnie w mojej pamięci na długo. Chcę przeżyć historie, do których będę mogła wracać w chwilach smutku i zmęczenia. Mam nadzieje, że mąż nie znienawidzi mnie za takie samolubne zachowanie.
Zafascynowała nas zabawa drewnem
Drewno jest surowcem w pełni naturalnym i bezpiecznym dla zdrowia, jednak dość często niedocenianym. Z czasów swojego dzieciństwa pamiętam jeszcze zestaw szaro-burych klocków drewnianych, z których wybudowaliśmy chyba wszystkie możliwe budowle razem z rodzeństwem. Były to jedyne, nasze klocki, do czasu, kiedy dostaliśmy zestaw ślicznych, kolorowych, plastikowych klocków. Wtedy właśnie drewniane klocki poszły w odstawkę, bo fajniejsze wydawały się kolorowe zabawki. Zawsze jest tak, że dziecięce oko ciągnie do tego, co bardziej pstrokate. Z tego chyba względu na rynku jest masa zabawek dostępnych we wszystkich możliwych kolorach i odcieniach. Niby to fajne, jednak mi czegoś brakuje w tych plastikowych łupinkach, które często lubią pękać. Gdzieś we mnie jest sentyment do tych drewnianych klocków, którymi bawiłam się w dzieciństwie.
Cios prosto w moje serce
Dzięki Walentynkom odkryłam swojego syna z zupełnie nowej, nieznanej dotąd strony. Nigdy nie pomyślałabym, że doprowadzi mnie do łez na oczach tylu ludzi. To był dla mnie prawdziwy cios. Moje życie już nigdy nie będzie tak beztroskie, jak dotąd. Od dziś zaczynam odliczać dni do momentu kiedy nas opuści i już nic nie będzie tak szczęśliwe jak dotąd.
Ogarniamy bałagan w pokoju dziecięcym
Kto nie zna tego obrazka? Idziesz sobie zadowolona przez mieszkanie. Cieszysz się momentem ciszy, bo dzieciaki akurat na chwile zajęły się zabawą. Pragnąc wykorzystać ten moment zbierasz myśli i chcesz zaplanować jutrzejszy obiad lub zakupy. A tu nagle…. trachhhhh…. przeszywający ból stopy wyrywa cię z rozmyślań i brutalnie sprowadza do żywych. Twoja stopa trafiła na jakieś porzucone w ferworze zabawy ustrojstwo i to nie jest żadem mięciutki miś, a jak zwykle klocek, samochodzik lub wszystko to, co tylko może wbić się w stopę doprowadzając do sporego bólu. Gdy ból mija rozglądasz się po pokoju dziecięcym, a tam na całej możliwej powierzchni walają się zabawki. O ile starszak nawet zbuntowany po dłuższej chwili pertraktacji posprząta swój bałagan, to w przypadku niemowlaka obowiązek sprzątania spada na rodziców. Wiec kiedy stopa przestanie boleć, a dziecko już smacznie śpi rodzice mogą spędzić swój wieczór na raczkowaniu po pokoju malucha i wyciągania z każdego kąta wepchniętych tam zabawek.
Sposób na brak czasu dla blogera
Zabieganie, nawał obowiązków, coraz szybsze tempo życia chyba nikomu nie służy. Osobiście chciałabym czasami zwolnić i odpocząć, ale jednocześnie chciałabym wykonać na tip-top wszystkie swoje obowiązki. To jest do zrobienia, ale do tego potrzebne są trzy rzeczy. Po pierwsze organizacja, po drugie organizacja i po trzecie oczywiście organizacja. Nie jest łatwo kiedy ma się wiele zainteresowań i nie chce się z niczego rezygnować, a dodatkowo, aby połączyć wszystkie swoje zainteresowania zakłada się bloga. W teorii wszystko brzmi pięknie, jednak w praktyce niestety brakuje mi czasu, aby na bieżąco doglądać mojej blogowej zagrody. W ciągu dnia, gdy dzieciaki wiszą mi na szyi, a pod pachą dzierżę miskę z praniem, żelazko, odkurzacz i wiele innych domowych ustrojstw zwyczajnie nie mam możliwości włączenia komputera, bo od razu moi mali rozbójnicy chcą przejąć sprzęt w swoje władanie i każą włączać sobie swoje ulubione bajki i piosenki. Dopiero gdy dzieciaki śpią staram się nadrabiać całodzienne zaległości. Niestety radość z prowadzenia bloga gdzieś umyka, gdy późnym wieczorem organizm zwyczajnie domaga się odpoczynku i snu.
Jak wygląda torebka matki
W każdej kobiecie już od nastoletnich lat wytwarza się potrzeba posiadania pod ręką wszystkich niezbędnych rzeczy, nawet wychodząc z domu każda z nas chce mieć przy sobie wszystko to, co może się przydać. Z tej właśnie odwiecznej potrzeby wzięła się kobieca torebka. Można słyszeć wiele dowcipów na temat pojemności, zawartości i wagi kobiecej torebki. Najśmieszniejsze jest w tym jednak to, że dowcipy te opowiadają zazwyczaj panowie. Ci sami, którzy wychodząc z domu wrzucają do torebki swojej kobiety, portfel, dokumenty, telefon, klucze i kto wie co jeszcze pod pretekstem, że przecież jemu w kieszeni to się nie zmieści. Każda kobieta ma swoją listę absolutnych niezbędników które trzeba zawsze przy sobie mieć. Za zwyczaj na każdej takiej liście znajduje się portfel, telefon, klucze, kosmetyczka z podstawowymi kosmetykami do odświeżenia się i poprawienia makijażu w ciągu dnia, kalendarz lub notes, długopis i wiele, wiele innych przedmiotów.
Ciuszkowy recykling kolejna odsłona – jak zatrzymać na dłużej słodkie, dziecięce ubranka
Mój osobisty stosunek do ubrań jest, jak sądzę dość ekscentryczny. Kiedy coś jest ładne i wygodne to fajnie. Kiedy natomiast coś wybitnie przypadnie mi do gustu dostaje prawdziwej obsesji. Nieustannie mogłabym podziwiać ciuch i rozpływać się nad jego urokiem. Kiedy mowa o mojej odzieży to jest to zazwyczaj początek wieloletniego i udanego związku. Kiedy natomiast mowa o ciuszkach moich pociech sprawa jest niestety jasna. Prędzej czy później szkrab wyrośnie z ubranka i po zawodach. Można już tylko odłożyć ubranko na kupkę niepotrzebnych rzeczy i starać się o nim zapomnieć. W przypadku chłopięcych ubranek tak właśnie robiłam, natomiast w przypadku ubrań mojej córci jest zupełnie inaczej.
Jak nie umrzeć z nudów w długie zimowe wieczory?
Ciemny, zimny, styczniowy wieczór. Za oknem zawierucha, aż słychać wycie wiatru. To wycie słyszę dopiero od kilku minut, bo w końcu udało mi się utulić do snu dwoje rozkrzyczanych i dokazujących dzieci. Tatuś również poszedł w ślady dzieci i pochrapuje przed telewizorem. Dla mnie oznacza to jedno – CISZA, SPOKÓJ I WIECZÓR DLA MNIE. Nie wierze w swoje szczęście, bo to bardzo rzadkie zjawisko, żeby mama mogła bezkarnie poświęcić wieczór tylko i wyłącznie sobie. Nie ma hołdy zaległego prania czy prasowania, zabawki posprzątane, wszędzie panuje względny porządek, a więc hulaj dusza. Tak dawno nie poświęciłam wieczoru tylko dla siebie, że ( o zgrozo) nie wiem co mam robić. He He… to się nazywa paradoks. Od długiego czasu marzyłam o chwili tylko dla siebie, a jak już ją mam nie wiem jak spożytkować ten czas. Przebrałam się w ulubione, rozciągnięte piżamy, chyba najwygodniejsze jakie w życiu miałam, do tego cieplusie skarpetki, które dostałam pod choinkę. Niech nikt się nie śmieje, bo bardzo chciałam takie dostać, cieplutkie, mięciutkie, całe wyścielone pluszem. Idealne rozwiązanie dla takiego zmarzlucha jak ja. Do kompletu nieodłączny gruby koc i już jestem gotowa.