Słodko – gorzko czyli o macierzyństwie słów kilka

blog macierzyństwo

Nosząc pod sercem swoje maleństwo każda matka przeżywa rozterki na temat tego jak poradzi sobie z tak wymagającym i czasochłonnym zajęciem jak macierzyństwo. Każda z nas miała przed oczami perspektywę nieprzespanych nocy, zabawy w piaskownicy zamiast wypadów ze znajomymi, ząbkowanie, przeziębienia, napady płaczu, nie mówiąc już o trudach samego porodu. Każda, przynajmniej moje znajome i ja, rekompensowała te czarne myśli marzeniem o pierwszym i każdym kolejnym uśmiechu dziecka, o dumie z nieporadnie wykonanych rysunków, o odgłosach tupotu małych stópek biegnących nad ranem do naszego łóżka.

Gdy już jestem matką mogę potwierdzić, że tak to właśnie wygląda w wielkim skrócie, w ogromnym, gigantycznym skrócie. Zostanie matką to przeżycie nieporównywalne z niczym innym. Takiej mieszanki emocji, trudnych momentów i radosnych zdarzeń nie sposób uzyskać w żadnej innej dziedzinie życia. Są chwile kiedy mam dość wszystkiego, płaczu, krzyku, bałaganu, ale za chwilę wyobrażam sobie, że za kilkanaście lat moje kochane maleństwa wyfruną z gniazda i zostaniemy z moją drugą połówką pomarańczy zupełnie sami. Myśl o samotności doprowadza mnie do łez i mimo, że to tak odległa perspektywa to zarazem jest tak bliska i przerażająca, jak mało co.

Czuję ogromną dumę kiedy prowadzę mojego czterolatka po raz pierwszy do przedszkola, bo wiem jak wiele nauczył się przez te cztery lata. Gdy się urodził był taki maleńki i zupełnie zależny ode mnie, teraz to już samodzielny, rezolutny chłopak posiadający własne zdanie. Duma przeplata się ze smutkiem. Część mnie stało się już odrębnym bytem i z każdym dniem jestem mu coraz mniej potrzebna. Niebawem przyjdzie czas, gdy stanie się zupełnie niezależny, a co wtedy ze mną? Moje życie kręci się wokół dzieci. Co stanie się, gdy dzieci będą już dorosłe? Jak wtedy odnajdę się w nowej sytuacji? Jaki wtedy będę miała cel w życiu? Przecież nie mogę do kresu swoich dni niańczyć dorosłych już ludzi, które wcale nie będą tego potrzebowały.

Nie wiem co będzie, dlatego staram się cieszyć każdą chwilą spędzoną z dziećmi, nawet jeśli czasem zdarzają się cięższe momenty. Chcę być dla nich jak najlepszą matką, po to by więź między nami nigdy nie wygasła. Mam takie małe marzenie… Chciałabym zawsze zajmować w sercach moich dzieci ważne miejsce, ponieważ ich serduszka są częścią mojego kochającego, matczynego serca.

You may also like

3 komentarze

  1. Od kiedy zostałam matką, to poznałam co oznacza prawdziwe zmartwienie, ale i prawdziwa radość. Jest dokładnie tak jak piszesz: słodko-gorzko…

    1. Osobiście ciesze się, że potrafię sobie radzić z tymi gorzkimi sytuacjami, bo czeka mnie za to nagroda. Gdy tylko spoglądam w ufne i pełne miłości oczka moich pociech szybko zapominam o wszelkich niedogodnościach i poświęceniu, bo najważniejsze są dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *