Jak stworzyłam swój warsztat pracy

maszyna do szycia Singer Curvy

Decyzja zapadła. Wracam do szycia. I tu pojawia się ogromny mętlik w głowie. Od czegoś trzeba zacząć. Najrozsądniej będzie chyba zacząć od skompletowania niezbędnych narzędzi. Swoje pierwsze kroki w szyciu stawiałam na starej maszynie dziadka, której już niestety nie ma, i bardzo tego żałuje. Była to masywna maszyna ustawiona na czarnych żeliwnych nogach z drewnianym blatem pachnącym kredą krawiecką. Jeszcze dziś pamiętam ten szumiący stukot, który wydawała podczas szycia. Jako nastolatka korzystałam już z dużo bardziej nowoczesnej maszyny mojej mamy, jednak jak długo można korzystać z uprzejmości mamy. Czas najwyższy, aby nabyć własną maszynę…. Pomyślałam to i z zapałem poczęłam szukać i ….. wpadłam w czarną rozpacz.

Moja Singer Curvy
Moja Singer Curvy

Mnogość oferowanych na rynku modeli ogromnie mnie przytłoczyła. Moim początkowym założeniem był zakup maszyny, która posłuży mi przez wiele lat i da dość szeroki zakres możliwości. I znów czarna rozpacz, bo przecież skąd mam wiedzieć, jakich rodzajów ściegów będę potrzebowała z kilka lub kilkanaście lat. Nigdy nie wiem jaki pomysł przyjdzie mi do głowy. Jednego dnia mogę szyć tiulową sukienkę dla córci, a następnego żagiel do łódki syna. Jak wybrać maszynę tak bardzo wszechstronną? Niezawodne okazały się fora z opiniami użytkowników. Początkowo chciałam wybrać jakiś model niezawodnego niegdyś „Łucznika”, bo taki ma moja mama, niestety użytkownicy forów szybko wybili mi to z głowy. Sporo osób twierdzi, że nowe modele nie mają zbyt wiele wspólnego ze starymi dobrymi „Łucznikami” i mogą rozczarowywać dużą awaryjnością. Skoro tak natychmiast wykreśliłam tą pozycję z listy. Dobrymi opiniami cieszą się „Singery” i „Juki”, więc zawęziłam zakres poszukiwań do tych dwóch marek. Wertując Internet w poszukiwaniu okazji, na życzenie pojawiła się taka udało mi się kupić wspaniałego Singera Curry za jedną trzecią jego ceny sklepowej. Nie można było przepuścić takiej okazji. Wychodzę z założenia, że jeśli w takim momencie, trafia się taka okazja, to znaczy, że właśnie ta maszyna była mi pisana.

Nie oszukujmy się, jestem gadżeciarą. Im więcej funkcji mam do wyboru tym lepie. Moje nowe cacuszko ma ponad 220 ściegów. Oczka mi się święcą na samą myśl co można tworzyć dzięki temu. Jak tylko ją rozpakowałam to nie mogłam przestać wyszywać literek, a to dopiero początek. Jestem mega zadowolona. Najważniejszy zakup w mojej krawieckiej karierze zakończony sukcesem. Po takim wyczynie zakup dodatkowych akcesoriów jak nici, nożyczki, czy szpilki to już pikuś. Następne wyzwania wyboru tkanin przede mną…. Jest tego tyle…jak tu się zdecydować;)

Akcesoria do szycia
Akcesoria do szycia

Zapisz

Zapisz

You may also like

4 komentarze

  1. Super, że wróciłaś do szycia, szycie jest cudowne. Rozwija kreatywność, uczy cierpliwości i samozaparcia, a w dodatku to uczucie gdy uda Ci się samej coś zrobić, od zera, ach 🙂 Ale tak, trzeba sporo postudiować blogów, wpisów, filmików albo wybrać się na jakiś kurs, podstawa teoretyczna bardzo ułatwia sprawę. Co do maszyny to ja mam Łucznika i jak dla mnie super. Mam takiego dokładnie: http://www.galerialucznik.pl/pl/p/Patrycja-2090-Nowosc-Wysylka-Gratis-/1315, prawie 200 ściegów, można szaleć 🙂 Jego funkcje pozwalają na naprawdę wiele 🙂 Ja już coś uszyjesz to pochwal się na blogu, jestem strasznie ciekawa 😀 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Powoli zaczynam się rozkręcać. czekam na zamówione tkaniny i w najbliższym czasie biorę się do roboty. Pogoda raczej nie zachęca do spacerów czy prac w ogrodzie, więc czas czymś innym zająć ręce.

  2. mnie to się ciągle marzy mały specjalny pokoik, taka moja prywatna pracownia bo póki co maszyna upchnięta w kącie kuchni ale i tak daję radę, nie szyję jakoś długo, ale postanowiłam nauczyć się szycia i tak z pomocą przepisnaszycie głównie jakoś udało mi się ruszyć i postawić pierwsze kroki a teraz to już przepadłam bez reszty, ostatnio udało mi się nerkę uszyć i nie wiem zupełnie jak wcześniej sobie bez niej radziłam i na rowerze jest niezbędna!

    1. Mi również marzy się jakieś specjalne miejsce, tylko dla mnie i mojej maszyny. Mam już nawet taki mały plan na swój kącik krawiecki, ale jeszcze przyjdzie mi poczekać trochę na realizację. Póki co, moja maszyna do szycia też jest upchnięta gdzieś między pościelą, a ręcznikami i wyciągam ją tylko wtedy, gdy coś szyję. Niestety muszę ją skrzętnie chować, aby moja ciekawska pociecha nie zrobiła nic złego sobie ani maszynie. Pozostaje mi życzyć sobie i wszystkim zapalonym krawcowym, aby jak najszybciej mogły stworzyć wymarzony kącik do szycia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *